Pola chwały - BATTLE REPORT 26 VII 2021
Watcher - 2021-07-27, 01:13 Temat postu: BATTLE REPORT 26 VII 2021 Wieczorno-nocne spotkanie pod gwiazdami, na moim tarasie, było debiutem Drzewca w IX edycji wh40k. Umówiliśmy się na małe, patrolowe starcie na 500 pkt. Wylosowaliśmy scenariusz „okrążenie”.
Moje siły:
Farseer z Egzekutorem i Mind Warem
5 Dire Avengerów (w tym egzarcha z Shimmershield)
3 Dark Reaperów (w tym egzarcha z Crack Shotem)
5 Wraithguardów (z d-scythe)
Siły Ultramaru:
Kapitan (z jakąś fest tarczą)
5 Intercessorów (z sierżantem z power fistem)
5 Intercessorów (z sierżantem z power swordem albo hammerem, nie pamiętam)
5 Hellblasterów z assault plasma incineratorami
Tym razem ja wygrałem inicjatywę, co moim zdaniem mocno przesądziło o wyniku. Moją elitę, czyli Wraith „Big Gun” Guardów wystawiłem naprzeciw jednostki, której bałem się absolutnie najbardziej: Hellblasterów. Od razu ruszyłem wszystkim co mam agresywnie do przodu. Wsparci jeszcze ogniem Dark Reaperów upiorni strażnicy zmasakrowali oddział wroga już w pierwszej rundzie (przetrwał jeden Hellblaster, bodaj społowiony). Avengerzy ubili jeszcze dwóch Intercessorów na lewym skrzydle. Niestety, słabo wypadła psionika (egzekutor w ogóle nie wszedł, Smite wszedł, ale praktycznie nic nie zrobił).
Drzewiec odpowiedział równie agresywnie. Poza jedynym ocalałym Hellblasterem, wszystkie inne jego jednostki ruszyły mi na spotkanie, wypaliły salwę i zaszarżowały. Ostrzał okazał się średni: bolesne było utracenie dwóch Dark Reaperów, ale poza nimi straciłem jeszcze tylko jednego Dire Avengera. Co więcej: Overwatch zdecydowanie mi wyszedł, Avengerzy ubili kolejnego Intercessora (na lewym skrzydle unit Intercessorów miał już tylko dwóch Astartes), a szarżujący na Wraithguardów Kapitan bardzo się sparzył na ich umiejętności automatycznego trafiania: utracił trzy woundy. Walka wręcz też nie wyszła Drzewcowi szczególnie dobrze: utraciłem jednego Avengera i dwie rany u Wraithguarda…
Watcher - 2021-07-27, 01:22
Druga runda przyniosła Drzewcowi kolejne niemiłe zaskoczenie: Wraithguardzi wyszli sobie z walki i korzystając ze swgo unikalnego skilla, wypalili ze swych kos do Kapitana, który jakimś cudem ustał, tracąc jedynie kolejną ranę. Niestety, wtedy błędy zacząłem popełniać i ja. Po pierwsze, nie zrobiłem odwrotu Avengerami, którzy nadal sterczeli w tej beznadziejnej walce wręcz z dwoma Intercessorami (ale nikt nie zginął!). Po drugie, niepotrzebnie znowu zaszarżowałem Wraithguardami na Kapitana, zamiast czekać cierpliwie na jego szarżę… W walce wręcz utraciłem dwóch z nich. Farseer mocno poturbował nietknięty chyba jeszcze drugi oddział Intercessorów.
W swojej części drugiej tury Drzewiec ubił mi kolejnego Wraithguarda i jednego Avengera.
Trzecia runda. Wraithguardzi (już tylko dwaj) znowu wyszli z walki wręcz. Tym razem doszło do rzezi. Najpierw Farseer zmasakrował wroga psioniką. Mind Warodebrał przedostatni punkt życia Kapitanowi, a Egzekutor ubił dwóch Ostatnich Intercessorów z lewego skrzydła. Ostatni żyjący jeszcze Reaper na spółkę z Wraithguardami posprzątali resztki drugiego oddziału Intercessorów i ostatniego żyjącego jeszcze Hellblastera. To był koniec.
MVP: Wraithguards i rzut na inicjatywę.
|
|
|