GLADIUS - Zgromadzenie
Watcher - 2006-11-02, 20:53 Temat postu: Zgromadzenie Czwartek, 16 XII, Helion (pogórze Gannów).
Prolog.
S?oneczny poranek z wolna wstawa? nad Helionem, wci?? czuwaj?cym przed ewentualnym kolejnym atakiem.
Flee ju? nie czuwa?. Krzywi? si? z bólu. Tellen. Po??czenie. Stoj?cy obok Carnis spogl?da? na niego z niepokojem.
- Co si? dzieje?! Flee!
Elf podniós? g?ow?, oczy mia? czerwone od krwi.
- Mój brat krzyczy do mnie z pro?b? o pomoc, przyjacielu. Nie mog? ju? uczestniczy? w Ostatniej Drodze. Musz? wraca?.
Vandejczyk spojrza? pos?pnie na ?cian? lasu wznosz?c? si? zewsz?d wokó? nich.
- Tam ci?gle s? resztki Watachy mój ostrouchy druchu. Nie pójdziesz sam.
Elf spojrza? na niego pytaj?co. Carnis u?miechn?? si?.
- Reszta poradzi sobie bez nas.
Jak zwykle prolog jest jeszcze nieinteraktywny. Zaznaczam, ?e od tej pory graj? tylko Tauron, Aquantus i Lorren. Thane do??czy pó?niej (spokojnie, d?ugo to nie potrwa ). Nast?pny odcinek jutro, najpó?niej pojutrze (tak? mam nadziej?).
Pi?tek, 17 XII 840 r. EL, droga do Tardonu.
Szary masy Gannów przyt?acza? go swym majestatem. Z ka?d? godzin? jego l?ni?ce ?niegiem szczyty by?y coraz wyra?niejsze, z ca?? swoj? kamienn? podszyt? gro?b? oboj?tno?ci?. Aquantus wzdrygn?? si?.
Niedawne krwawe wydarzenia zasnu?y mu my?li mrocznym welonem. Krwawa wyrwa na czole i policzku Taurona nie pozwala?a mu o nich zapomnie?. Ponownie spojrza? na wisiorek otrzymany od Flee. Widnia? na nim symbol niemal identyczny jak ten, który wytatuowany by? na piersi zostawionego w Helionie nieprzytomnego m?odzie?ca. Elf da? mu go wczoraj, ?miej?c si? ze swej niepami?ci. Ponury by? jednak to ?miech.
Flee ich opu?ci?. Carnis równie?. Nie chcieli powiedzie? dlaczego. Jedynie Lorren chyba co? zrozumia? gdy spojrza? w dziwnie przekrwione oczy towarzysza. Zrozumia? i zaakceptowa?. Aquantus postanowi? zrobi? to tak?e.
Zmierzcha?o ju?. Marsz okaza? si? morderczy dla osio?ków, które ci?gle brn?c w ?niegu s?abo ucz?szczanej drogi m?czy?y si? podwójnie. ?nieg ci?gle pada?, na szcz??cie jak na razie leniwie i wolno. Jedynie Tauron wydawa? si? by? zadowolony. Szalony krasnolud wpatrzony by? w szare masywy przed nimi i marzy?.
Rasa pomyle?ców, sarkn?? Aquantus.
- Ognisko - mrukn?? Lorren patrz?c czujnie na male?k? iskierk? ?wiat?a daleko przed nimi. - Stoi przy nim jaki? krasnolud.
Postawny krasnolud czeka? na nich z toporem w d?oni. Krótkie jasne w?osy kontrastowa?y z d?ug? brod? zwi?zan? w dwa warkocze. W oczach mia? zdumienie.
- Tarex? - wyszepta? patrz?c na Taurona.
Zaczynamy panowie
Witaj zacny Krasnoludzie i opu?? swój topór nie jeste?my twymi wrogami. Je?li pozwolisz przysi?dziemy si? do Twego ogniska na odpoczynek, bo trudy podró?y i niedawna walka daj? nam si? we znaki.
Je?eli pozwolisz przedstawimy si?. Jam jest Aquantus, elf Lorren oraz twój pobratymiec Tauron. A jak Ciebie zw? i co robisz w tej g?uszy sam?
I znów jako pierwszy odpowiadam
Niemo?liwe czy?by to mój m?odszy brat Tarex, ja pindole bracie co tutaj robisz, mia?e? zaj?? si? domem i opiekowa? matk?, a ty wyruszasz mi tutaj na przygody, opowiadaj i to szybko co si? sta?o, chyba, ?e chcesz po dupie dosta? !!
Witam zacny krasnoludzie !! Co robisz tutaj sam posrod dziczy hmmmm....znacie sie Tauronie Co tu sie dzieje zlot rodziny
- Dawno ju? nie widzia?e? brata, Tauronie - wyj?ka? wreszcie tajemniczy krasnolud. - Teraz widz? ró?nice... Gdy wyje?d?a?e?, ja i Tarex mieli?my po kilkana?cie lat zaledwie, wzi??em ci? za niego. Me imi? Thane z klanu Ardragran, trzeci syn Rodguna Wielkonosego.
- Thane.... Pami?tam ci? jak przez mg?? - wyszepta? Tauron i zszed? z osio?ka. - Czy z Tarexem wszystko w porz?dku?
Jasnow?osy krasnolud spu?ci? g?ow?.
- W?a?nie dlatego by?em zdumiony bior?c ci? za niego. Twój brat... nie ?yje.
OK, Thane/Zapa? w??cza si? do gry... Ale pozwól jeszcze przez chwil? poprowadzi? twoj? posta?, dobrze? My?l?, ?e ju? ostatni? kolejk?. Pozosta?a trójka mo?e ?mia?o co? deklarowa?.
Po przywitaniu si? z krasnoludem siadam przy ognisku ?eby si? troch? ogrza?. Zostawiam krasnoludów nie przeszkadzam im niech sobie porozmawiaj?, bo widz?, ?e bracia od bardzo dawna si? nie widzieli i pewnie maj? du?o sobie do powiedzenia.
NA ARAHA, ??ESZ TO NIE MO?E BY? PRAWDA !!. MÓW, CO SI? STA?O Z MOIM M?ODSZYM BRATEM, ?E ON ZGIN??. . Po co opuszcza?em rodzinny dom, gdybym zosta? mo?e by do tego nie dosz?o. ODPOWIADAJ I TO SZYBKO, BO MOJA CIERPLIWO?? SI? KO?CZY, I JAK MOG?E? DO TEGO DOPUSCI? ... ARRRRRRRRRRGGGGGGGGGGG
Tak mi si? przypomnia?o . Jak krasnale sobie ju? pogadaj? i wszystko wyja?ni? to pokazuje Thanenowi wisiorek z tajemniczym symbolem otrzymany od Flee mo?e on wie co on oznacza i je?eli b?dzie mnie s?ucha? opisz? znaki na ciele m?odziana. A nó? co? b?dzie wiedzia?
Odpoczywam wi?c tak?e przy ognisku pozostawiaj?c sprawy krasnoludzkie krasnoludom. Oddaje si? medytacji...
- Tarex naj?? si? jako ochroniarz karawany kupieckiej... Rok temu ruszy? wraz z ni? w g??b Torrydy... Pech chcia?, ?e akurat rozpocz??a si? tam wojna mi?dzy Gotami a Regalami... Karawana nigdy nie wróci?a. Z pewno?ci? Tarex zgin?? ?mierci? godn? wojownika Tauronie, ucztuje teraz z Arahem.
Uwaga, od tego momentu Thane przechodzi pod kontrol? Zapa?a, czekamy na pierwsze deklaracje
To ja ju? wiem, gdzie wyruszam. Nie wiem, jak wy towatrzysze, ale ja musz? czym pr?dzej przyby? do Torrydy. Nie mam poj?cia, czy toczy si? jeszcze wojna, ale wyczuwam, ?e mój brat jeszcze ?yje, a je?eli zgin?? to moim obowi?zkiem jest sprawdzenia tego. Nast?pnie pytam si? Thane'a jaka to karawana go wynaj??a, mo?e warto dowiedzie? si? czego? o wyprawie Tarexa...
Mo?e zahaczymy o Tardon i doko?czymy misje a pó?niej ruszamy na poszukiwania brata Taurona. Na pewno go nie opuszcz? i pomog? mu w jego misji. Moja pomoc na pewno mu si? przyda. Wi?c ruszajmy towarzysze bo przed nami daleka droga i nie ma co si? oci?ga?.
Tarex by? moim przyjacielem wi?c Tauronie mo?esz na mnie liczy?! Wyruszam z tob?!
A o jakiej misji mówisz Aquantusie, czy to co? wa?nego? Z tego co mówisz zmierzacie do Tardonu. I ?ciemnia si? ju?, a wy i przede wszystkim wasze osio?ki potrzebuj? odpoczynku, mo?e przenocujemy tutaj, a dopiero jutro wyruszymy.
Czuj?, ?e w dziczy czai si? niebezpiecze?stwo! Ale odpocz?? przecie? musimy, zwierz?ta napewno. Przenocujmy towarzysze! Wyruszymy o ?wicie! Do Tardonu zako?czy? co trzeba i w drog? do Torrydy! Pom?cimy twego brata Tauronie! Jestem pewien, ?e Wielka Matka wspomo?e nas swym b?ogos?awie?stwem! Oby wojna jeszcze trwa?a b?dzie si? na kim m?ci? towarzysze !! Musze sprawdzi? jak si? spisze moja nowa umiej?tno??.
Watcher - 2006-11-03, 23:58
Tauron, zmierzasz z reszt? do Tardonu?
Nie. Mój brat jeszcze mo?e ?y? i ka?da chwila jest WA?NA. Przerywam misj? i wyruszam na odsiecz mojemu bratu, jak chcecie to zosta?cie i wykonajcie t? bezsensown? misj?. W ?yciu s? wa?niejsze rzeczy, cele itd. ... (kto ma btata czy siostr? w rodzinie, ten mnie rozumie)
Ja oczywi?cie id? z Tob? Tauronie!
ok wi?c id? z wami jak to mówi? przyjació? poznaje si? w biedzie. Ruszam z Tob? Tauronie a misje mo?emy doko?czy? pó?niej tym prochom i tak bez ró?nicy kiedy dotr? do miejsca spoczynku a Twój brak tak jak mówisz mo?e jeszcze ?yje i potrzebuje pomocy a je?eli ju? nie czego nie chc? b?dziesz spokojniejszy znaj?c prawd?.
Ruszajmy wi?c czym pr?dzej towarzysze !! Pomo?emy ziomkowi Taurona a je?li trzeba b?dzie przelejemy wiele krwi w akcie zemsty !!!!!!!
Có?, w takim razie
KONIEC
|
|
|