To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)

Kino/TV - Na co warto czeka?

Watcher - 2014-09-25, 19:35

darthmateusz napisał/a:
zainteresowani powy?szym tematem patrzajta na t? ciekawostk?, s? fani którzy z tak?e z entuzjazmem podchodz? do tematu

http://www.aintitcool.com/node/58939
Oczywi?cie, ?e tak. Na tej samej stronie ni?ej s? te? i tacy, pod którymi z kolei podpisa?bym si? i ja, np:

Cytat:
Ridders needs to stop fucking around with his masterpieces. Seriously. The guy is elderly and confused and for some reason trying to join the dots when there is no sensible reason to. He should hurry up and do Forever War before he croaks.
:gandalf:

Wieczna Wojna, a nie podgrzewanie kotletów! :mad:

Gazza - 2014-09-26, 10:44

Watcher napisał/a:
Wieczna Wojna

Mimo sentymentu do tego komiksu obawiam si?, ?e to si? nie uda. Wieczna wojna/wolno?? to komiksy bardzo ciekawe i ch?tnie zobaczy?bym je na wielkim ekranie, ale obawiam si?, ?e bez wi?kszych przeróbek mog? podzieli? los, kultowego w pewnych kr?gach, Endera i jego ?redniackiej ekranizacji.

Watcher - 2014-09-26, 16:28

Wiem chyba, o co Ci chodzi: w pierwszej cz??ci dajmy na to jest tylko jedna scena bitewna (je?li to w ogóle bitw? mo?na nazwa? :) ). Ale do pewnego momentu w takich produkcjach jak Pacyfik te? nie ma jako? zabójczo du?o strza?ów... a serial by? dobry. Tutaj licz? na trylogi?, wi?c te kilka star? wyst?puj?cych w komiksach i tak wype?ni troch? ta?my. A poza tym, to przecie? Wieczna Wojna oferuje o wiele, wiele wi?cej (w BR "akcji" jest te? tyle, co kot nap?aka?). Najgenialniejszy komiks jaki czyta?em (a znad komputera ju? czai si? ksi??ka Haldemana :) ).
Gazza - 2014-09-29, 13:28

Watcher napisał/a:
Wiem chyba, o co Ci chodzi: w pierwszej cz??ci dajmy na to jest tylko jedna scena bitewna

Wiesz, chyba si? obra??. ;) Sprowadzi?e? mój odbiór WW/WW do akcji?
A tak na serio - wcale nie chodzi o strzelanin? tylko o specyfik? opowie?ci czyli paradoks podró?owania w daleki kosmos z olbrzymi? pr?dko?ci? i tego nast?pstwa - czas, który min?? na Ziemii, starzenie si? pozostawionych bliskich osób i konsekwencje. Nie wspominaj?c o antywojennym wyd?wi?ku historii.
Do tego ta flegmatyczna (w pozytywnym znaczeniu) narracja.
W r?kach dobrego scenarzysty i re?ysera mo?e jak najbardziej to wypali?, ale mo?e to by? pozycja niszowa. Przeciwie?stwo dajmy na to takiego Avatara. A producent/wytwórnia nie patrzy na jako?? tylko ale przede wszystkim na zyski.
Jestem w?a?nie ciekaw jak poradzi sobie na tym polu INTERSTELLAR Nolana.

PS: nie pami?tam czy czyta?e?/masz "Wieczn? Wolno??" - tam to jest dopiero jazda - weterani "skacz?" zdobytym statkiem, aby w?a?nie celowo korzysta? z efektów podró?y mi?dzygwiezdnych .... Jak z tego zrobi? film? Nie zapominajmy, ?e komiks rz?dzi si? innymi prawami i nie zawsze to co sprawdza si? na jego kartach jest filmowalne, ?e si? tak wyra??.

Watcher - 2014-09-29, 20:05

Dla mnie narracja w Wiecznej Wojnie ma tempo... "Czasu apokalipsy". Mam strasznie du?o skojarze? z tym filmem: poza oczywistym (tematyk?) równie? tworzenie akcji przez komentarz bohatera g?ównego, w obu przypadkach zgorzknia?ego (ró?nica polega jedynie na tym, ?e w AN! zgorzknia?y jest od pocz?tku, a w FW nast?puje to dynamicznie, szczególnie od ko?cówki drugiej cz??ci licz?c komiksowo) i wreszcie tempo: takie monotonne, transowe zanurzanie si? w otch?ani wojny, warstwa po warstwie. My?l? zreszt?, ?e to b?dzie (je?li b?dzie) ekranizacja raczej ksi??ki ni? komiksu, a w tej, cho? jej jeszcze nie czyta?em, jest podobno sporo innego materia?u (tak obserwuj?c tylko spis tre?ci: ksi??ka ma cztery cz??ci, bo jest tam te? "Sier?ant Mandella"). A co do efektu czasowego skoków kollapsarowych, to przecie? w tym jest w?a?nie zawarty ca?y niemal pi?kny tragizm opowie?ci: walcz?c coraz dalej, Mandella z ka?dym skokiem jest coraz bardziej samotny. Bardzo filmowe imho. Z tego mo?e by? arcydzie?o, tylko w sumie nie jestem pewny, czy Scott mo?e mu podo?a?... Scott z czasów "Pojedynku", "Blade Runnera" czy nawet "Thelmy i Louise" pewnie tak, Scott doby "Królestwa niebieskiego" czy (szczególnie) "Robin Hooda" na pewno nie :/
Gazza - 2014-09-29, 22:45

Wiesz, ja atuty tej serii doceniam, ale nie jestem pewien (cho? licz? na to) czy to si? uda sfilmowa?. Mo?e ksi??ka (nie czyta?em, a ch?tnie bym przeczyta?) rozwia?aby te obawy, ale komiks (to ju? adaptacja) narzuci? mi pewn? wizj?, której film mo?e nie sprosta?. Nie wiem czy nawet jasno si? wyra?am, ale w?a?nie to o czym napisa?e? (swoj? drog? dobrze to uj??e?) - monotonne transowe tempo opowie?ci, zanurzanie warstwa po warstwie, super porównane z AN! - mo?e by? trudne i albo totalnie nie wyj??, albo powstanie prawdziwe dzie?o! Nie jestem pewien czy to jest bardzo filmowe. Natomiast bardzo filmowe s? dla mnie kadry tego komiksu. Kurcze, ju? czuj? ciarki na plecach na sam? my?l o tych niezliczonych scenach w kosmosie, na pok?adach okr?tów, stacji kosmicznych czy obcych ?wiatach!
Watcher napisał/a:
Z tego mo?e by? arcydzie?o, tylko w sumie nie jestem pewny, czy Scott mo?e mu podo?a?

A ja tak sobie my?l?, ?e chyba oprócz Ridley'a, no i mo?e JJ.Abramsa - nie widz? chyba nikogo kto by ud?wign?? ci??ar re?yserii takiej fabu?y. Ten pierwszy wiadomo - to jest mistrz detali i trudnych opowie?ci, ten drugi ma po prostu w sobie t? iskr? (ceni? go g?ównie za ostatnie brawurowe dwa STAR TREKi - to co z nimi zrobi? przeros?o nawet moje oczekiwania i licz?, ?e STAR WARS te? utrzyma ten trend)! Ale to tylko ( i a?!) re?yserzy, a jak wiadomo bez dobrego scenariusza .....
Watcher napisał/a:
Scott z czasów "Pojedynku", "Blade Runnera"

"BR" wiadomo, ale "Pojedynek"? Bez przesady... ;)
Watcher napisał/a:
Scott doby "Królestwa niebieskiego" czy (szczególnie) "Robin Hooda" na pewno nie

Mo?esz nie przepada? za tymi filmami, ja to rozumiem (tzn Twój punkt widzenia). Ale mnie to (ca?a ta prawda historyczna etc) wcale nie przeszkadza?o (podobnie jak w przypadku niedawnych 300) i mi osobi?cie filmy te si? podoba?y. "RH" mo?e mniej (a i to pewnie przez przesi?kni?cie serialow? ekranizacj? z lat 80-tych), ale "KoH" bardzo! Chrzani? jak ma si? to do przesz?o?ci - jako film ("Królestwo...") broni si? samo, zw?aszcza magiczna directors cut i uwa?am za najlepszy film o szeroko rozumianej tematyce rycerskiej. Kapitalna obsada (Eva Green :ee: ), kapitalna muzyka, kapitalne zdj?cia - zestaw doskona?y! Jak b?d? chcia? prawd to zapodam sobie History Chanel!
Reasumuj?c Scott doby "Królestwa niebieskiego", "Robin Hooda", "American gangster" czy "Informatora" to ten sam b?yskotliwy Scott co za czasów "Alien","Blade Runner", "Legend", "1492" czy "White Squall" albo "Prometheus" - tyle, ?e nie ka?dy scenariusz (albo jego wiarygodno??) musi si? ka?demu podoba?. Facet jest mistrzem i oboj?tnie czy b?dzie to fantasy, sf, dramat, sensacja czy widowisko "historyczne" - wiem i wierz?, ?e przy dobrym przek?adzie Haldemana zrobi to nale?ycie! (szkoda, ?e z regu?y przy ocenianiu filmów ma?o kto rozró?nia rol? re?ysera od scenarzysty, tylko jak co? nie wyjdzie to uje?d?a si? najcz??ciej po re?yserze, "cz?sto g?sto" scenarzy?ci s? cichymi bohaterami sukcesu filmu i cz?sto si? o nich zapomina).

Edit: czemu my o tym wszystkim musimy w takiej formie rozmawia?? Wola?bym na ?ywo przy szklaneczce czy buteleczce... Niby to forum, ale praktycznie nikt wi?cej (nie licz?c Mata) si? tu nie odzywa...

Watcher - 2014-09-29, 23:59

W "Królestwie niebieskim" bardziej ni? gwa?cenie historii nie podoba mi si? powoduj?cy u mnie odruch wymiotny efekt moralizatorski: b?d?my sobie bra?mi, szlachetni ludzie potrafi? spojrze? na siebie ponad podzia?ami i ko?czy? wojny, religia powoduje jedynie fanatyzm, arystokraci s? tchórzliwymi g?upcami lub krwio?erczymi bestiami, odrzu?my splendory, b?d?my zwyk?ymi i szcz??liwymi kowalami, wzgl?dnie ich ?onami bo przecie? wcale ale to wcale nie kusi nas w?adza :kurcze: Wszystko to polane fataln? moim zdaniem gr? Orlando Blooma (w sumie, to chyba nie widzia?em zreszt? go w dobrej roli, on zawsze gra to samo), ale to mo?e mniejsza ju? wina Scotta. Kiedy? Scott tak nie dzia?a?, potem jednak przydarzy? si? sukces Gladiatora (super filmu, gdyby wyci?? ostatnie dziesi?? minut) i Ridley chyba uwierzy? w si?? takich obrzydliwych dla mnie ameryka?skich happy endów zanurzonych w s?odkim b?ocie. A "Pojedynek" jest super, opowie?? o obsesji, w dodatku w napoleo?skim sztafa?u... no i bez tego wszystkiego, co wy?ej.

BTW: "Robin Hood" jest jeszcze gorszy, bo przy wszystkich wadach Królestwa nie mia? jego przepychu wizualnego... a w dodatku mnie totalnie znudzi?, gdyby nie ko?cowa szar?a na pla?y to chyba bym w kinie zasn?? (czego o Królestwie powiedzie? nie mog?). A podobno pocz?tkowo Scott chcia? kr?ci? film z punktu widzenia szeryfa.... To by by?o co?...

Gazza - 2014-09-30, 08:40

Watcher napisał/a:
W "Królestwie niebieskim" bardziej ni? gwa?cenie historii nie podoba mi si? powoduj?cy u mnie odruch wymiotny efekt moralizatorski

Nie b?d? broni? tego filmu ale przytoczone przez Ciebie wady scenariusza (?) to w wi?kszo?ci przypadków IMO szczera prawda. Nawet wspomniane
Watcher napisał/a:
odrzu?my splendory, b?d?my zwyk?ymi i szcz??liwymi kowalami
to równie? cecha g?ównego bohatera wcze?niejszego
Watcher napisał/a:
super filmu
GLADIATOR, tyle, ?e zamiast kowalstwa mamy farmerstwo.

Watcher napisał/a:
Wszystko to polane fataln? moim zdaniem gr? Orlando Blooma

Prawdziwie fatalnych kreacji to bym na p?czki znalaz? - ale rozumiem, to tylko Twoja opinia, mnie osobi?cie wcale jego kreacja nie przeszkadza.
Watcher napisał/a:
on zawsze gra to samo
- no nie zgodz? si? - Fight For Your Right Revisited - :hahaha:

Watcher napisał/a:
ale to mo?e mniejsza ju? wina Scotta
My?l?, ?e zdecydowanie. Podobnie jak Twoje problemy w samej opowie?ci. Pami?tam jak tu? po lekturze filmu widzia?e? jednak w nim wi?cej dobrego ni? wad, ale spoko - ka?dy ma prawo zmienia? pogl?dy.

Watcher napisał/a:
Kiedy? Scott tak nie dzia?a?, potem jednak przydarzy? si? sukces Gladiatora (super filmu, gdyby wyci?? ostatnie dziesi?? minut) i Ridley chyba uwierzy? w si?? takich obrzydliwych dla mnie ameryka?skich happy endów zanurzonych w s?odkim b?ocie.

I to jest zwyk?y bullshit, bo jak wcze?niej wspomina?em Gladiator jest o ponad 5 lat starszym filmem, wi?c chyba sukcesy i wiara w happy endy to nie ta parafia. Zreszt?, jedynym happy motywem mo?e na si?? by? ?mier? Kommodusa, Max umiera - dla mnie to ?aden szcz??liwy fina?, zw?aszcza w kontek?cie wcze?niejszych wydarze?: zniewolenie g?ównego bohatera, ?mier? jego ca?ej ukochanej rodziny etc... (chyba zbyt wiele serca zostawi?e? w mrokach 40k skoro to s? dla Ciebie szcz??liwe wydarzenia ;) )
Watcher napisał/a:
A "Pojedynek" jest super, opowie?? o obsesji, w dodatku w napoleo?skim sztafa?u... no i bez tego wszystkiego, co wy?ej.

Film fajny, ale nic poza tym. Nie gloryfikowa?bym go tylko dla tego, ?e RS by? wtedy beginerem i fajnie si? pochwali? znajomo?ci? jego debiutu. Chyba niewielu nawet o nim dzi? pami?ta (co IMO wcale nie jest wyznacznikiem jako?ci - ?eby?my si? dobrze zrozumieli :cii: ).
Watcher napisał/a:
"Robin Hood" jest jeszcze gorszy, bo przy wszystkich wadach Królestwa nie mia? jego przepychu wizualnego
Nie mia? przepychu, ale chyba ?redniowiecze w Brytanii, zw?aszcza z punktu widzenia bohatera nie by?o luksusem. Moim zdaniem to atut, a nie wada. Przepych to raczej nie ta bajka, sam przyznasz?
Watcher napisał/a:
a w dodatku mnie totalnie znudzi?
Tu akurat si? zgodz?, aczkolwiek przyznam si?, ?e na mój odbiór tej opowie?ci ma zdecydowany wp?yw moja mi?o?? do serialowej wersji historii Robina, która w zasadzie dopiero zaczyna si? tam gdzie film Scotta si? ko?czy.
Watcher napisał/a:
gdyby nie ko?cowa szar?a na pla?y to chyba bym w kinie zasn??
I znów pami?tam jak kiedy? t? scen? gani?e? .... albo mo?e o desant chodzi?o...? Zreszt? niewa?ne - akurat z szar?? czy bez, film mia? takie nijakie tempo, ale znów wymieni?bym dziesi?tki innych pozycji, które autentycznie mnie usypiaj?, ale tu? Dla mnie ogl?danie takich plenerów, zamczysk itp na wielkim ekranie to przyjemno?? - wi?c nie usypiam.
Watcher napisał/a:
A podobno pocz?tkowo Scott chcia? kr?ci? film z punktu widzenia szeryfa.... To by by?o co?...

Z tym si? w pe?ni zgodz?. I to jest w?a?nie argument na korzy?? obrony Scotta. Facet ma jaja, do?wiadczenie i talent - pewnie nie znamy do ko?ca realiów ale nie zapominajmy o wp?ywie na ko?cowy efekt scenarzysty, producenta i pewnie jeszcze kilku smutasów w garniturach, którzy wbrew wizji re?ysera oczekuj? zysków.
Czasami chyba jednak warto zastanowi? si? nad ogromem takiego przedsi?wzi?cia i znaczeniem re?ysera w jego ca?o?ci i ko?cowym efekcie ni? wiesza? psy na jednej osobie, na której na pewno nie spoczywa ci??ar jako?ci ka?dego z aspektów. I w tym kontek?cie uwa?am Ridleya Scotta za przefachowca i je?li tylko pozosta?e trybiki zadzia?aj? to spokojnie ud?wignie ci??ar ekranizacji Forever War.
A tymczasem odliczam dni do premiery EXODUS! :evil:

darthmateusz - 2014-09-30, 16:51

Proponuje zapobiegawczo omin?? EXODUS, bo znaj?c Scott'a nie b?dzie trzyma? sie biblijnych kanonów :ork:
Gazza - 2014-09-30, 20:41

Scott re?yseruje wi?c b?dzie najwy?ej trzyma? si? scenariusza - i z takim my?leniem w?a?nie "walcz?". :kurcze:
Watcher - 2014-09-30, 21:14

Co do tej niby szczerej prawdy w "Królestwie": je?li uwa?asz, ?e wiarygodnie wygl?daj? bohaterowie, którzy lekk? r?k? odrzucaj? znakomit? karier? (w istocie bez odpowiedzialno?ci) bo wol? sobie uczciwie podkuwa? konie w ku?ni, w dodatku z ksi??niczk? pod bokiem która równie? rado?nie przyjmuje tak? cudown? odmian? losu, to sorry, ale si? nie zgodzimy. Dla mnie to z daleka ?mierdzi naiwno?ci? pasuj?c? mo?e do fantasy... i to tego ni?szych lotów zazwyczaj. Je?li s?dzisz, ?e ka?dy arystokrata (lub prawie ka?dy) by? tchórzliwym g?upcem lub krwawym sadyst?, to my?lisz kalkami i stereotypami, które mnie na przyk?ad odrzucaj?. Mnie to z miejsca odrzuca. Postacie w Królestwie s? zazwyczaj jednowymiarowe do bólu, ja wol? troch? cienia, wol? takich bohaterów jak Joel z TLoU, jak William Munny z Unforgiven, nawet Sparrow z Piratów...
Co do Gladiatora: nie przypominam sobie scen z Maximusem uczestnicz?cym czynnie w ?niwach. Na szcz??cie. Przypominam sobie go ciesz?cego si? swym sielskim latyfundium, jak na prawdziwego rzymskiego nobila przysta?o. Powrót do wielkiego maj?tku (w staro?ytnym Rzymie wszyscy arystokraci mieszkaj? poza miastem, Rzym i inne minicipiae s? dla plebejuszy i zdeklasowanych nobilów (no i dla dworu cesarskiego)) to co? zupe?nie innego ni? dobrowolne odrzucenie stanu rycerskiego i powrót do spo?ecznego dna, czyli stanu trzeciego. Nawet, je?li ludzie to robili (czyli ?wiadomie si? deklasowali), to robili to wy??cznie z przyczyn religijnych, udaj?c si? do zakonów eremickich. I zdarza?o si? to ekstremalnie rzadko. I jeszcze o Gladiatorze: te nieszcz?sne 10 minut powoduje u mnie odruch wymiotny, bo:
- pomys? Kommodusa o pojedynku jest tak piramidalnie absurdalny, ?e brakuje mi s?ów na opisanie tak s?abego konceptu
- nawet je?li jako? przegryz?bym ten ca?y pojedynek (no bo ustawiony, a Kommodus niezbyt m?dry), to ten obrzydliwy patos w przemowie cesarzowej, która na bie??co wymy?la podnios?? przemow? od której pretorianom odchodzi ??dza mordu i elegancko zgadzaj? si? na restytucj? republiki... tego znie?? ju? nie mog?. Wiesz, jak ko?czy? si? pierwowzór "Gladiatora", "Upadek Cesarstwa Rzymskiego"? Po ?mierci cesarza pretorianie rozpocz?li licytacj? dla nast?pnego kandydata na tron. I tu nie chodzi mi o to, ?e to by?o prawdziwsze historycznie (cho? niezupe?nie prawdziwe, bo ta s?awna licytacja nast?pi?a dopiero po zamordowaniu krótko panuj?cego nast?pcy Kommodusa, Pertynaksa), chodzi mi o to, ?e to by?o prawdziwsze w takim ogólnym sensie, sensie ludzkim. Tym niemniej jednak Gladiator to dla mnie film 4+/6, bo ta ko?cowa skaza jest tak krótka, ?e nie zabija dla mnie reszty. Przy Królestwie Niebieskim jest gorzej, bo tanie moralizatorstwo s?ysza?em tam od po?owy filmu, ale i tak generalnie film broni si? sztafa?em i sprawn? sztuk? filmow? (dla mnie 4-/6). W RH niestety nie zagra?o prawie nic, wi?c dla mnie to takie 2+, mo?e 3-. Co do sceny na pla?y, to tam rozwali?y mnie te francuskie barki desantowe z otwieranymi dziobami, nie szar?a - szar?a jest akurat cudowna (mniejsza z tym, ?e troch? niesk?adna). A co do przepychu w Robinie: przecie? nie chodzi mi o to, ?e tam wszystko powinno by? ze srebra i z?ota, tylko o reszt? sztafa?u: w Braveheart te? nie ma z?otych pos?gów, ale tam w?a?nie widz? przepych wizualny: tysi?ce statystów, cudowny Londyn, plenery, muzyka (no w?a?nie, nawet muzyka zawiod?a, pami?tam motywy z Braveheart, Gladiatora, Królestwa, a z Robina.... nic, ale to nic).
Co do happy endu: rodzina umiera na pocz?tku, bohater jest zniewolony na pocz?tku, happy end nie bez przyczyny ma end w nazwie :)

darthmateusz - 2014-10-01, 10:13

Robin s?aby, to fakt.Brakuje mu sporo nawet do KofH. ?wietnie zapowiada si? na podstawie trailera EXODUS. No ale ró?nie to mo?e by?.
Gazza - 2014-10-01, 11:09

Jak zawsze przy tego typu okazjach - dzi?ki za wyk?ad/lekcj? historii (powa?nie).

Watcher napisał/a:
nie przypominam sobie scen z Maximusem uczestnicz?cym czynnie w ?niwach

Bo takiej dos?ownej sceny nie ma, ale jest o tym mowa przynajmniej dwukrotnie - zar?czam (przed bitw? pocz?tkow? (rozmowa z innymi oficerami) i przynajmniej drugi raz gdy Kommodus sk?ada Maxowi propozycj? nie do odrzucenia - o ile ich wi?cej nie ma, ale nie mam a? tak dobrej pami?ci). :)

BTW: zauwa?y?em, ?e ostatnio do?? cz?sto u?ywasz s?owa "sztafa?", w ostatnim po?cie x2, w poprzednim "napoleo?ski sztafa?" - ja znam znaczenie tego wyrazu, ale za bardzo nie rozumiem Twojego zami?owania do niego. Nie, ?e si? czepiam, ale nie ?api? chyba kontekstu. Ten "napoleo?ski" w przypadku "Pojedynku" to ju? ca?kowicie.

Jak wiadomo o gustach si? nie dyskutuje. Tobie si? co? nie podoba, mnie tak. Mo?na tak bez ko?ca. Przypomn? tylko bo tymi wywodami o prawdzie historycznej zbaczamy z clou rozmowy - ja tylko broni?em dobrego imienia sir R. Scotta. Szanuj? Twój punkt widzenia i gust. O ile z pewnymi argumentami mog? si? zgodzi?, o tyle wizualnej stronie "Robin Hood'a" ja nie mam nic do zarzucenia i przypomn?, ?e fanem tego filmu równie? nie jestem - cho? mam na dysku (wstyd ;) ) kopi? wersji d.c. ale jeszcze nie zaliczon? niestety (acz w?tpi? czy co? zmieni w moim odbiorze tego filmu).

Watcher napisał/a:
pami?tam motywy z Braveheart, Gladiatora, Królestwa, a z Robina.... nic, ale to nic

To, ?e czego? si? nie pami?ta to nie dowód, ?e tego nie ma. Pami?? bywa niestety zawodna, a jak si? czego? z za?o?enia nie lubi .... ;)

Pozdrawiam.

Watcher - 2014-10-01, 16:01

nie wiem, nie przypominam sobie tych uwag, ale ok; i tak powrót do swojego pot??nego latyfundium którego posiadanie w Rzymie definiuje arystokrat? i rroch? pracy fizycznej przy tym nie wydaje mi si? dziwactwem (je?li sobie dobrze teraz przypominam, to chyba Katonowi Starszemu zdarza?y si? jakie? prace fizyczne które podtrzymywa?y jego fizyczn? sprawno??, poza tym Cyncynat, inny rzymski arystokrata pracowa? przy p?ugu). Rezygnacja ze spo?ecznego statusu i powi?zanego z nim maj?tku w okoliczno?ciach z Królestwa dziwactwem jest.
Sztafa? jest fajnym s?owem imho bo zawiera w sobie bardzo wiele rzeczy: ubiory, bro?, budynki, pojazdy... W przypadku Pojedynku: uwielbiam mundury z tej epoki, nigdy wcze?niej i nigdy pó?niej nie by?y ju? takie fajne, one tworz? tak pi?kne t?o dla opowie?ci...
Co do sztafa?u w RH, to ja mu nie zarzucam niczego z?ego, by? poprawny. Ale nie wybitny, jak w Królestwie czy u Gibsona. Z t? muzyk? mo?esz mie? racj?, chocia? mam kontrargument: pami?tam motywy z Titanica którego szczerze nie cierpi?.

darthmateusz - 2014-10-02, 08:16

Tajtanic SRajtanic, nienawidz? ...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group